Perfect - super piosenki
Gdy nie bawi cię już Świat zabawek mechanicznych Kiedy dręczy cię ból nie fizyczny Zamiast słuchać bzdur głupich Telefonicznych wróżek zza siedmiu mórz Spytaj siebie czego pragniesz Dlaczego kłamiesz, że miałaś wszystko Gdy udając że śpisz W głowie tropisz bajki z gazet Kiedy nie chcesz już śnić Cudzych marzeń Bosa do mnie przyjdź I od progu bezwstydnie powiedz mi Czego chcesz Słuchaj jak dwa serca biją Co ludzie myślą - to nieistotne Kochaj mnie Kochaj mnie Kochaj mnie nieprzytomnie Jak zapalniczka płomień Jak sucha studnia wodę Kochaj mnie namiętnie tak Jakby świat się skończyć miał Swoje miejsce znajdź I nie pytaj czy taki układ ma jakiś sens Słuchaj co twe ciało mówi W miłosnej studni już nie utoniesz Kochaj mnie Kochaj mnie Kochaj mnie nieprzytomnie Jak zapalniczka płomień Jak sucha studnia wodę Kochaj mnie Kochaj mnie Kochaj mnie nieprzytomnie Jak księżyc w oknie śmiej się i płacz Na linie nad przepaścią tańcz Aż w jedną krótką chwilę Pojmiesz po co żyjesz
Mialem dziesiec lat, gdy uslyszal o nim swiat, W mej piwnicy byl nasz klub, Kumpel radio zniósl, uslyszalem "Blues Sued Shoes" I nie moglem w nocy spac. Wiatr odnowy wiał, darowano reszty kar, Znów sie mozna bylo smiac, W kawiarniany gwar jak tornado jazz sie wdarl, I ja tez chcialem grac. Ojciec, Bóg wie gdzie, martenowski stawial piec, Mnie paznokiec z palca zszedl, Z gryfu zostal wiór, gralem milion róznych bzdur I poznalem co to seks, Pocztówkowy szal, kazdy z nas ich piecset mial Zamiast nowej pary dzins, A w sobotnia noc byl Luksemburg, chata, szklo, Jakze sie chcialo zyc! Bylo nas trzech, w kazdym z nas inna krew, Ale jeden przyswiecal nam cel, Za kilka lat miec u stóp caly swiat, wszystkiego w bród, Alpagi lyk i dyskusje po swit. Niecierpliwy w nas ciskal sie duch, Ktos dostal w nos, to poplakal sie ktos, cos dzialo sie, Poróznila nas, za jej Poli Raksy twarz Kazdy by sie zabic dal. W pewna letnia noc, gdzies na dach wynioslem koc I dostalem to, com chcial, Powiedziala mi, ze klopoty moga byc, Ja jej, ze egzamin mam, Odkrecila gaz, nie zapukal nikt na czas, Znów jak pies bylem sam. Stu róznych ról, czym ugasic mój ból, Nauczylo mnie zycie jak nikt, W wyrku na wznak przechlapalem swój czas, najlepszy czas. W knajpie dla braw klezmer kazal mi grac Takie rzeczy, ze jeszcze mi wstyd, Pewnego dnia zrozumialem, ze ja nie umiem nic. Sluchaj mnie, tam, pokonalem sie sam, Oto wysnil sie wielki mój sen, Tysieczny tlum spija slowa z mych ust, kochaja mnie. W hotelu fan mówi: "Na tasmie mam To, jak w gardlach im rodzi sie spiew!" Otwieram drzwi i nie mówie juz nic do czterech scian.
Gdy emocje już opadną Jak po wielkiej bitwie kurz Gdy nie można mocą żadną Wykrzyczanych cofnąć słów Czy w milczeniu białych haniebnych flag Zejść z barykady Czy podobnym być do skały Posypując solą ból Jak posag pychy samotnie stać Gdy ktoś kto mi jest światełkiem Gaśnie nagle w biały dzień Gdy na drodze za zakrętem Przeznaczenie spotka mnie Czy w bezsilnej złości łykając żal Dać się powalić Czy się każdą chwilą bawić Aż do końca wierząc że Los inny nam pisany jest Płyniemy przez wielki Babilon Dopóki miłość nie złowi nas W korowodzie zmysłów możemy trwać niepokonani Nim się ogień w nas wypali Nim ocean naszych snów Łyżeczką się odmierzyć da Trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść Niepokonanym Wśród tandety lśniąc jak diament Być zagadką, której nikt Nie zdąży zgadnąć nim minie czas
Ostatnio dodane zestawienia:
kingaWasze piosenki:
Najulubieńsze utwory:
Zakłady sportowe Podpis elektroniczny ocieplenia łódź Najlepsza Przegladarka Wykaz firm
Perfect | Kontakt | Linki | engine by © truvati(at)go2.pl