Perfect - super piosenki
komu auto, komu chatę komu awansować tatę komu nie podawać ręki komu słowa do piosenki oooooo ale wkoło jest wesoło człowiek w pracy, małpa w zoo puste pole za stodołą chłop zaprawia - ale dżez jak naprawdę jest - nikt nie wie kornik ryje dziurę w drzewie elektronik kradnie w Tewie a chłop pije - ale dżez z kim nie wolno pić, z kim gadać co we środy wolno jadać o kim milczeć, o kim pisać kogo skarcić za Hołdysa oooooo ale wkoło jest wesoło człowiek w pracy, małpa w zoo puste pole za stodołą chłop zaprawia - ale dżez jak naprawdę jest - nikt nie wie kornik ryje dziurę w drzewie elektronik kradnie w Tewie a chłop pije - ale dżez kto jest winien, kto nie winien kto na serce paść powinien kto za utwór zaś niniejszy zespół nasz uczyni mniejszym oooooo ale wkoło jest wesoło człowiek w pracy, małpa w zoo puste pole za stodołą chłop zaprawia - ale dżez jak naprawdę jest - nikt nie wie kornik ryje dziurę w drzewie elektronik kradnie w Tewie a chłop pije - ale dżez!
Nie płacz Ewka bo tu miejsca brak na twe babskie łzy po ulicach miłość hula wiatr wsród rozbitych szyb patrz poeci śliczni prawdy sens roztwonili w grach w półlitrówkach pustych SOS wysyłają w świat Ref.Żegnam was już wiem nie załatwie wszystkich pilnych spraw ide sam własnie tam gdzie czekaja mnie Tam przyjaciól kilku mam od lat , dla nich zawsze śpiewam dla nich gram jeszcze raz zegnam was nie spotkamy sie. Proza życia to przyjazni kat pęka cienka nić telewizor meble mały fiat oto marzen szczyt hej prorocy moi z gniewnych lat obrastacie w tluszcz juz was w swoje szpony dopadł szmal zdrada płynie z ust. Ref.
Mialem dziesiec lat, gdy uslyszal o nim swiat, W mej piwnicy byl nasz klub, Kumpel radio zniósl, uslyszalem "Blues Sued Shoes" I nie moglem w nocy spac. Wiatr odnowy wiał, darowano reszty kar, Znów sie mozna bylo smiac, W kawiarniany gwar jak tornado jazz sie wdarl, I ja tez chcialem grac. Ojciec, Bóg wie gdzie, martenowski stawial piec, Mnie paznokiec z palca zszedl, Z gryfu zostal wiór, gralem milion róznych bzdur I poznalem co to seks, Pocztówkowy szal, kazdy z nas ich piecset mial Zamiast nowej pary dzins, A w sobotnia noc byl Luksemburg, chata, szklo, Jakze sie chcialo zyc! Bylo nas trzech, w kazdym z nas inna krew, Ale jeden przyswiecal nam cel, Za kilka lat miec u stóp caly swiat, wszystkiego w bród, Alpagi lyk i dyskusje po swit. Niecierpliwy w nas ciskal sie duch, Ktos dostal w nos, to poplakal sie ktos, cos dzialo sie, Poróznila nas, za jej Poli Raksy twarz Kazdy by sie zabic dal. W pewna letnia noc, gdzies na dach wynioslem koc I dostalem to, com chcial, Powiedziala mi, ze klopoty moga byc, Ja jej, ze egzamin mam, Odkrecila gaz, nie zapukal nikt na czas, Znów jak pies bylem sam. Stu róznych ról, czym ugasic mój ból, Nauczylo mnie zycie jak nikt, W wyrku na wznak przechlapalem swój czas, najlepszy czas. W knajpie dla braw klezmer kazal mi grac Takie rzeczy, ze jeszcze mi wstyd, Pewnego dnia zrozumialem, ze ja nie umiem nic. Sluchaj mnie, tam, pokonalem sie sam, Oto wysnil sie wielki mój sen, Tysieczny tlum spija slowa z mych ust, kochaja mnie. W hotelu fan mówi: "Na tasmie mam To, jak w gardlach im rodzi sie spiew!" Otwieram drzwi i nie mówie juz nic do czterech scian.
Ostatnio dodane zestawienia:
pyABHlVBSLQomTnriWasze piosenki:
Najulubieńsze utwory:
wymiana linków stałych oferty przetargi statuetka izolujici wydruki
Perfect | Kontakt | Linki | engine by © truvati(at)go2.pl